Opalanie może być niebezpieczne

Piękna, ciemna opalenizna to pamiątka po urlopie i świadectwo, że świetnie się bawiliśmy – w końcu można było wylegiwać się na plaży w promieniach słońca lub kąpać w morzu. Utożsamiamy opaleniznę ze zdrowiem: wystarczy porównać brązowe oblicze koleżanki z pozostałymi w biurze nieszczęśnikami.

Tymczasem taka pozornie zdrowa opalenizna wcale nie jest oznaką zdrowia, a nawet wręcz przeciwnie. Zacznijmy przede wszystkim od tego, czym jest opalenizna. Jest to ściemnienie skóry w reakcji na oddziaływanie promieni ultrafioletowych – to naturalna reakcja, jednak wiąże ze sobą pewne ryzyko. Nadmierna ekspozycja na słońce będzie wiązała się z występowaniem poparzeń słonecznych oraz udarem słonecznym, który może być stanem niebezpiecznym dla zdrowia. Z drugiej strony intensywne opalanie pozwala na syntezę witaminy D3, której coraz częstsze grono osób nie otrzymuje w wystarczającym stopniu. Ponadto odpoczywanie na słońcu powoduje wzrost endorfin, dzięki czemu osiągamy lepsze samopoczucie. A lista minusów? Jest całkiem długa: rak skóry, podrażnienia, wysuszenie, pogorszenie stanu cery, zniszczone włosy, przebarwienia… Nikt z nas nie jest chyba zainteresowany posiadaniem którejkolwiek z wymienionych dolegliwości. Promieniowanie dzieli się zresztą na UVA – długofalowe, bardziej niebezpieczne, które może być przyczyną powstawania czerniaka skóry, oraz UVB – to ono odpowiada zarówno za powstawanie opalenizny, jak i oparzeń. Dlatego właśnie tak ważne jest stosowanie kremów z filtrem. Blokują one część promieniowania, przy czym im wyższy faktor, tym skuteczniejsza ochrona. Nie ma co jednak wierzyć w zapewnienia o wodoodporności – aplikację kremów trzeba powtarzać, i to regularnie. Uwaga na codzienne promienie słońca, których nie utożsamiamy wcale z opalaniem – w końcu kto z nas opala się w drodze do pracy? Tymczasem często narażamy się na przebywanie w ostrym słońcu, które nawet o godzinie 16.00 może dać nam nieźle popalić. W przypadku wyjazdów do ciepłych krajów w ogóle zaleca się unikania słońca, a jeśli nie jest to możliwe, należy udać się do cienia wówczas, gdy stoi ono w zenicie. Cień nie jest zresztą wystarczającą ochroną, bowiem odpoczywając pod drzewem także możemy się opalić. Nie popadajmy jednak w paranoję – zwykle wystarczy nakrycie głowy, picie dużej ilości napojów (niesłodzonych) oraz lekka i przewiewna odzież, najlepiej w jasnych kolorach. Wiele kobiet coraz chętniej stosuje osobne kremy z filtrem do twarzy również na co dzień, bowiem starają się chronić swoją cerę przed wcześniejszym starzeniem.