Alkoholizm

Rodziny się nie wybiera

Budzik zaczął nerwowo dzwonić o 7:00. Julia niewzruszona spała dalej. Obudziła się dopiero około 8:00 i zerwała się na równe nogi. Zdała sobie sprawę z tego, że znowu nie wstała na czas i teraz musi wszystko robić w biegu. Szybko odświeżyła się, ułożyła włosy, zrobiła makijaż. Zdążyła nawet zjeść lekkie śniadanie i była gotowa do wyjścia. Pokracznie zbiegła na parking w swoich butach na obcasie. Za wycieraczką swojego Mini Coopera miała wetknięte ogłoszenie prezentujące wszycie esperalu. Wyrzuciła ulotkę, usiadła za kierownicą i ruszyła z piskiem opon.

Niespodziewane spotkanie

Już po wyjeździe ze strzeżonego osiedla Julia trafiła na kompletnie zakorkowaną ulicę. Nie było innej drogi, więc musiała zaczekać. Przebicie się przez miasto zajęło jej ponad godzinę. W końcu dotarła na miejsce i zaczęła szukać wolnego miejsca parkingowego obok biurowca, w którym mieściła się siedziba jej firmy. Przemierzając powoli wąskie alejki zauważyła człowieka leżącego pomiędzy samochodami. Natychmiast włączyła światła awaryjne, wybiegła z auta i podeszła bliżej. Obróciła mężczyznę na plecy i rozpoznała w nim swojego ojca, który porzucił rodzinę, kiedy była dzieckiem.

Miłość zawsze wygrywa

Julia ledwo pamiętała swojego ojca. Jako nastolatka widywała go kilkukrotnie na sali sądowej podczas sprawy rozwodowej. Później słuch o nim zaginął. Mama dowiedziała się jakoś, że jej były już mąż przegrał cały majątek w kasynie, stracił pracę, wpadł w alkoholizm i został bezdomnym. Julia nienawidziła swojego ojca, ale w tym momencie poczuła się za niego odpowiedzialna. Zadzwoniła po pogotowie. Ratownicy wprowadzili mężczyznę do pojazdu i zatrzasnęli drzwi. Kobieta w przypływie emocji zapytała jeszcze, do którego szpitala jadą.

Po odjeździe karetki poszła do biura, oświadczyła przełożonej, że musi odwiedzić bliską osobę w szpitalu i zabrała laptopa, aby pracować zdalnie. Po upływie czterdziestu minut była już na sali, w której leżał jej ojciec. W jednej chwili zapomniała o wszystkich urazach, jakie chowała przez lata. Oboje zaczęli rozmawiać jakby nic się nie stało. W ciągu godziny nadrobili zaległości z wszystkich straconych lat. Julia zainteresowała się losem swojego ojca. Zasugerowała mu, że powinien przestać pić. Mężczyzna z pokorą przyznał jej rację. Wspólnie doszli do wniosku, że najskuteczniejszym rozwiązaniem będzie wszywanie esperalu. Zabieg został wykonany jeszcze tego samego dnia.

Laser Fotona zgłasza nieprzygotowanie

Latem 1410 roku trwały przygotowania do kolejnego starcia w wielkiej wojnie pomiędzy Królestwem Polskim i Zakonem Krzyżackim. Konfrontacja była nieunikniona.

Polacy prężnie przygotowywali się do wyprawy. Z kolei ich przeciwnicy próbowali opracować jak najskuteczniejszą strategię obronną. W efekcie wojska zostały skierowane na pola pod Grunwaldem, gdzie miały przeciąć szlak najeźdźców.

Rekrut z dalekich stron

14 lipca dowódcy wojska polsko-litewskiego postanowili zatrzymać się we wsi Dąbrówno, aby rycerze mogli złapać oddech po wyczerpującym marszu. Wówczas do obozu zawitał nieoczekiwany gość. Był nim przybysz z Dalekiego Wschodu, który przedstawił się jako Laser Fotona. Na sobie miał założoną zbroję płytową, a u boku trzymał długi, zakrzywiony miecz. Jego obecność wzbudziła niemałe poruszenie wśród innych żołnierzy. Azjata poprosił o spotkanie z dowódcą armii. Oczywiście nie mógł stanąć przed obliczem Władysława Jagiełły. W związku z tym zaprowadzono go do namiestnika jednej z polskich chorągwi. Językiem migowym wyjaśnił, że w jego stronach słyszał mnóstwo historii o wielkim męstwie biało-czerwonych. W związku z tym wyruszył w żmudną drogę przez lasy, pustynie, stepy, aby dostąpić zaszczytu poznania wojowników, których wcześniej znał tylko z legend. W polsko-litewskiej armii służyli już inni obcokrajowcy, więc znalazło się również miejsce dla dodatkowej osoby.

Godzina próby

15 lipca dwie wielkie armie stanęły naprzeciwko siebie na polach pod Grunwaldem. Przygotowania do bitwy zaczęły się przeciągać, a żar lejący się z nieba dawał w kość rycerzom. W końcu Krzyżacy wysłali swoich emisariuszy do Króla Polski i wbili w ziemię dwa nagie miecze. To była prowokacja do rozpoczęcia walki. Wśród żołnierzy zaczęło wrzeć. Laser Fotona sięgnął już za rękojeść swojego miecza, ale nie mógł go wyciągnąć. Uprzednia rewitalizacja pochwy mogłaby pomóc w tej sytuacji, ale Azjata kompletnie o tym zapomniał. W tej sytuacji popędził szybko na okoliczne wzgórze i zabrał jeden z mieczy pozostawionych przez Krzyżaków. Miał już dołączyć się do bitwy, ale został trafiony zabłąkaną strzałą. Zmarł na miejscu.